Diesel w dyskoncie.
Proroczo napisałem w poprzednim wpisie o najnowszym filmie reklamowy Diesla, że scenę grillowania na trawniku wzięli z gazetki Lidla.
Kosma Carmen Kurłowicz
Article Creator

Proroczo napisałem w poprzednim wpisie o najnowszym filmie reklamowy Diesla, że scenę grillowania na trawniku wzięli z gazetki Lidla. I bum!, w najnowszej gazetce z mojego lokalnego dyskontu informacja, że od najbliższego poniedziałku, tuż obok Esmary, marki własnej Lidla, będzie leżeć właśnie Diesel. I nie tylko bielizna i tshirty, bo to gadżety. Nie, będzie tam ikoniczny produkt, czyli dżinsy! Za dwie stówki - czyli niemalże za darmo. W jakości zapewne adekwatnej do ceny, określonej etykietą “wysoka zawartość bawełny”, czyli może 98, a może tylko 64%, dowiemy się w poniedziałek, bo reszta to?… pewnie król tej dekady, poliester! Branża modowa owija nas w plastik, bo im tanio. My kupujemy, bo nam tanio. A potem siup do pralki i setki tysięcy mikrowłókien plastiku leci po każdym praniu do ścieku i dalej, w morza i oceany. Ile dokładnie z 6kg prania?
- 137,951 włókien z tkaniny bawełniano-poliestrowej;
- 496,030 włókien z tkaniny poliestrowej;
- 728,789 włókien z tkaniny akrylowej (Plymouth University 2014-2016) I mamy nasz wkład w zanieczyszczenie świata mikroplastikiem.
Po modelach z gazetki widać też, kto będzie klientem Diesla w Lidlu. Panowie w średnim wieku, millenialsi pod czterdziestką, którzy przyjadą na zakupy z małymi dziećmi i żoną, albo pogrążeni w kryzysie wieku średniego single. Zaaferowani listą zakupów, poszukiwaniem nieuchwytnego mleka skondensowanego na wielkanocny sernik, zbłądzą do alejki przemysłowej, a tam objawi się im marka ich młodości i staną jak żywe przed oczami obrazy minionych bezpowrotnie czasów dzikości, młodzieńczych szaleństw, wzniosłych ideałów, rewolucyjnych pomysłów, imprezowania do rana i wywijania kółek w bmw pod biedronką. Więc chwycą dżinsy za 2 stówki, w rozpaczliwym geście ratowania się przed nieuniknioną degeneracją ich ciał, łysieniem, pustką ich zdalnych pseudorelacji i konstatacją, że jednak Fukuyama miał rację, że nastąpił koniec historii i żyjemy w czasach pełni i blasku Zachodniej liberalnej demokracji. Albo, co gorsza, że pełnia trwała tylko moment, który oni zupełnie przegapili, a teraz, wybudzeni z letargu, widzą przed sobą proces przeciwny, proces wpadania w ciemność, czas rozkładu i chaosu, eksplozji pierwotnych sił brutalnej patriarchalnej władzy, wojen i kataklizmu klimatycznego. Kupią dżinsy Diesla, by spłynęła na nich dawno zapomniana moc oporu, moc zmieniania świata, moc beztroski, siła realnych i bezpośrednich ludzkich relacji, zawarta w opowieściach tej marki sprzed dekad.
Powodzenia panowie, ale to się Wam nie uda. Pod sesją Diesla w gazetce znajdziecie podpis “Grafika została zmodyfikowana przy użyciu AI”. To wszystko bujda, tanie sztuczki. Chcecie autentycznej mocy przodków, to musicie słuchać alchemików. Bo alchemicy wiedzieli, że jak chcesz zrobić złoto, albo kamień filozoficzny, to Twój stan psychofizyczny musi być właściwy. Mówiąc inaczej, piekarz złodziej i damski bokser nie upiecze dobrego chleba. Choćby miał świetny przepis. Bo twórca, kreator musi odpowiednio wpływać kwantowo na swoje dzieło, by miało moc, byśmy powiedzieli dziś. Więc jak chcecie działające Diesle, musicie pofatygować się w środę o 8 rano do lumpexu na dostawę, żeby wygrzebać dżinsy z czasów, gdy ich twórcy opowiadali historie pełne światła i siły.
Share this article
Like this article? Share it with your network!